Czym jest Kamagra, tadalafil, wardenafil, awanafil?

Minęło już dwadzieścia lat, odkąd na rynku Amerykańskim, a później Polskim pojawiła się Viagra. Rozpoczęła ona małą rewolucję seksualną. Mężczyźni, którzy do tej pory nie mogli uprawiać seksu z powodu zaburzeń erekcji, od tej pory już mieli taką możliwość. W 1993 roku koncern farmaceutyczny Pfizer opatentował sildenafil (Kamagrę) jako środek na potencję.  Wkrótce potem do użytku wszedł tadalafil, wardenafil i awanafil. Jednak jak do tego doszło?

Jak odkryto sildenafil (Kamagrę)?

Początkowo sildenafil (Kamagra) stanowił część badań nad lekiem na dławicę piersiową. Badania były przeprowadzane w Wielkiej Brytanii. Teoretycznie przebiegały dość standardowo, ale pacjenci zachowywali się dziwnie. Za każdym razem, gdy do pokoju wchodziła pielęgniarka, przewracali się na brzuch. Uczestnicy badania nie chcieli wytłumaczyć, po co to robią. Dopiero parę tygodni później wyznali, że godzinę po zażyciu sildenafilu (Kamagry) pojawiał się u nich wzwód. Efekt ten utrzymywał się przez parę godzin i był trudny do ukrycia. W związku z małą skutecznością leku w nadciśnieniu i odkryciu jego nowego zastosowania doszło do repozycjonowania.  Na czym ona polega?

Czym jest repozycjonowanie?

Bierze się dobrze znaną i przebadaną substancję, która już sprawdziła się bądź też nie i szuka się dla niej nowego zastosowania. Dlaczego tak się robi? Cóż, odkrycie nowej substancji zmieniającej świat medycyny to niełatwa sztuka. Naukowcy zakopują się na lata w laboratoriach, badając po kolei różne związki. Niestety większość z nich okazuje się klapą. Nawet jeśli początkowo wydają się mieć jakieś właściwości, wiele z nich upada podczas badań z podwójną ślepą próbą.

Na czym polegają badania z podwójną ślepą próbą?

Słyszałeś o efekcie placebo? Polega on na tym, że pacjentowi podaje się tabletkę i mówi się, że dostał środek na jego chorobę, na przykład na nadciśnienie. Część pacjentów zareaguje dobrze na lek, a ciśnienie im spadnie, nawet jeśli w rzeczywistości dostali cukrową tabletkę bez lekarstwa! Działanie naszego umysłu jest tak silne, że samo wyobrażenie, że otrzymaliśmy lekarstwo, może nas uzdrowić. Niestety na efekcie placebo nikt nie zarobi, więc mało jest badań próbujący to zjawisko okiełznać. A szkoda, bo potencjalnie moglibyśmy w ten sposób leczyć choroby, na których nie mamy jeszcze leku albo które ciężko się leczy np. ze względu na skutki uboczne. Dochodzą do tego też dylematy etyczne. Czy uczciwym jest podać placebo osobie umierającej? Co, jeśli umrze, bo nie dostała prawdziwego leczenia? A co, jeśli umrze, bo prawdziwego leczenia jeszcze nie ma, a myśmy odmówili jej placebo i wiary w wyzdrowienie? Z tego powodu nie przeprowadza się takich badań na osobach niepełnoletnich.

Jaki jest cel badań z podwójną ślepą próbą?

Badania ze ślepą próbą służą odseparowaniu leków naprawdę działających, od tych, których działanie to wyłącznie efekt placebo. Polegają one na tym, że uczestników badania dzieli się na dwie grupy. Jedna otrzymuje prawdziwy lek, druga – identycznie wyglądające placebo, np. tabletkę cukrową. Pacjentów obserwuje się przez parę tygodni i notuje się, komu się polepszyło i jak bardzo. Jeśli lek okazuje się lepszy od placebo, może wejść na rynek. W praktyce wystarczy nawet 5% lepszy wynik od grupy placebo. 5% to margines błędu statystycznego, ale rynek farmaceutyczny jest tak spragniony nowości, że tyle wystarczy.

Jakie są wady badań z podwójną ślepą próbą?

Nie ma leku bez skutków ubocznych. Nawet te najnowsze mają jakieś wady. Skutki uboczne zwykle wynikają z tego, że lek działa na cały organizm, a nie tylko na określony organ. W ten sposób w jednym miejscu otrzymujemy pożądany efekt, a w innym niepożądany. Jest to nie tylko uciążliwe dla pacjentów, ale również sprawia, że nawet badania z podwójną ślepą próbą są średnio wiarygodne. Wyobraźmy sobie sytuację – weźmy uczestnika badania na temat skuteczności sildenafilu (Kamagry) w leczeniu nadciśnienia. Nie wie on, czy dostał prawdziwy lek, czy placebo. Czy aby na pewno? Skoro każdego dnia, godzinę po otrzymaniu tabletki dostaje wzwodu, który utrzymuje się potem przez pół dnia? Ten skutek uboczny dowodzi, że pacjent otrzymał prawdziwy lek. Zaczyna więc on wierzyć w to, że mu pomoże. W ten sposób doświadcza efektu placebo pomimo tego, że nie zażywa cukrowej tabletki. Z tego wynika, że mierzona skuteczność sildenafilu (Kamagry) w leczeniu nadciśnienia wynika również z efektu placebo. Badanie nie jest więc zbyt miarodajne. Tak naprawdę możemy mieć do czynienia z całą armią leków na rynku, których działanie opiera się na efekcie placebo.

Skuteczność sildenafilu (Kamagry)

kamagraJak Kamagra prezentuje się w badaniach? Dawka 25 mg (ćwierć tabletki) daje erekcję i satysfakcjonujący seks u 62% badanych kontra 27% w grupie placebo. Widać wyraźną różnicę. Zwiększa się ona wraz z podniesieniem dawki: przy 50 mg sildenafilu (Kamagry) jest to już 74% kontra 25%. Prawie trzy razy tyle! Idźmy dalej. Dawka 100 mg to skuteczność u 82%. Placebo dalej daje tylko 25%. Przy 200 mg jest bardzo podobnie, jest to jednak dwukrotność zalecanej dobowej dawki Kamagry.

Czym jest tadalafil, wardenafil, awanafil?

To inne substancje, działające podobnie do Kamagry. Tadalafil jest o tyle niezwykły, że jedna dawka 10 mg lub 20 mg działa aż przez 36 godzin. Dawki 2,5 mg lub 5 mg gwarantują efekt przez całą dobę. Jest to o tyle wygodne, że można zażyć lek i można liczyć na wzwód przez cały czas jego działania. Nie trzeba o nim pamiętać, brać go przed seksem i odczekiwać godziny. Z kolei wardenafil, produkowany przez koncern farmaceutyczny Bayer, stanowi szczególną ciekawostkę dla mężczyzn chorujących na nadciśnienie, cukrzycę czy wysoki cholesterol. Zwykle problemy zdrowotne są przeciwwskazaniem do zażywania Kamagry, jednak nie dzieje się tak w przypadku wardenafilu. Stanowi on idealne rozwiązanie dla panów w średnim wieku. Awanafil ma jedną, dużą zaletę – działa już po kwadransie. Czas oczekiwania może być szczególnie uciążliwy. Z awanafilem nie mamy tego problemu i już po piętnastu minutach możemy mieć wzwód i cieszyć się seksem.